Bazy do broszek leżały w szufladzie już dosyć długo. Kiedyś tam kupione w Empiku, bo w końcu się do czegoś przydadzą. No i w końcu nadszedł ten dzień, chociaż to i tak było przypadkowo.
Otóż postanowiłam zrobić wreszcie swoje pierwsze kokardki. I wszystko było by fajnie, gdyby nie wyszła mi za duża, a na dodatek skończyła mi się żyłka. Nienawidzę zostawiać niedokończonych prac na potem. Ja muszę mieć wszystko już, natychmiast ;P
Kokardka została zaprezentowana mojej mamie, która bez namysłu stwierdziła, że ładna by była z tego broszka. Mówisz i masz :) Tak więc Wam prezentuję moją pierwszą kokardkę i zarazem pierwszą broszkę.
Otóż postanowiłam zrobić wreszcie swoje pierwsze kokardki. I wszystko było by fajnie, gdyby nie wyszła mi za duża, a na dodatek skończyła mi się żyłka. Nienawidzę zostawiać niedokończonych prac na potem. Ja muszę mieć wszystko już, natychmiast ;P
Kokardka została zaprezentowana mojej mamie, która bez namysłu stwierdziła, że ładna by była z tego broszka. Mówisz i masz :) Tak więc Wam prezentuję moją pierwszą kokardkę i zarazem pierwszą broszkę.
Wiem, że nie bardzo to widać na zdjęciu, ale jest ona benzynowa. Mieni się niesamowicie pod światłem.
Z tych samych koralików, powstała z rozpędu mini broszka.
I jak Wam się podobają ?
A, prawie zapomniałam.
Szykuję dla Was małą, wróć, SPORĄ niespodziankę :)
Podpowiem, będzie nagroda ... i to nie byle jaka.







