
Tym razem ledwo się wyrobiłam i to wcale nie z powodu tematu, tylko z powodu brata. Już od rana w piątek pobolewał go brzuch, a wieczorem dostał gorączki. O drugiej w nocy miał już 40 stopni, więc wylądowaliśmy na pogotowiu. Lekarz orzekł, że to zapalenie płuc, dostał antybiotyk i do domu. Było coraz gorzej. Raniuśko, wizyta u sąsiadki-pediatry, "Wygląda to na zapalenie wyrostka robaczkowego." Godzinę później byliśmy już w SOR na Niekłańskiej. Trzeci lekarz - trzecia diagnoza, zapalenie pęcherza USG, badanie moczu ... Nic. Skierowanie do kolejnego lekarza. Skończyło się na zapaleniu przewodu pokarmowego. Jakbyśmy pozostali przy pierwszej diagnozie i podawali mu ten antybiotyk, to było by tylko gorzej. Wróciliśmy tacy zmęczeni... Więc wybaczcie mi, że dopiero dzisiaj dodaję wyznaniowy post.
Na temat szronu, wymyśliłam naszyjnik z ręcznie uformowanego kwiatu, który powstał oczywiście z butelki. W połączeniu z białym turkusem i prawdziwymi perłami.




